 |
nasz maluszek :( |
Pobyt na oddziale neonatologii łatwy nie był
Pobieranie krwi do badania z główki, z nogi, wkuwanie wenflonu, nie ustające kroplówki - zwariować, nigdy tak nie płakał i ja też
jak spał to popłakiwał tak wymęczyli
Personel różnie, jedna wredna baba nie przypadła mi do gustu, widać że pracuje z obowiązku absolutny brak powołania i zero współczucia do maluszków
Rodzice też są różni, jedni prosto z kosmosu
Zachowywali się tak jak by byli sami na oddziale, śpiewali piosenki dziecku ile fabryka dała głosu
Totalna bezradność, zmęczenie i to otoczenie
gdyby nie Olga, popełniłabym harakiri -
Dziękuję!
Dziękuję za Wasze wsparcie i modlitwę!
Wychodząc ze szpitala złapałam infekcje dróg oddechowych, Mały też ma katar oby szybko minął
ja ledwo zipie, brać za wiele nie mogę a właściwie nic brać nie mogę i tak się leczę, chodząc w masce by nie zarazić towarzystwo
Ważne że jesteśmy w domu
Ogromna ulga
Bartoszek coraz więcej się uśmiecha
Kilka dni i ja wydobrzeje,
i katar u Bartusia minie, liczę na to
oby nigdy więcej szpitali
W szpitalu poznaliśmy małą dziewczynkę, której było śpieszno na świat od 3 miesięcy jest w szpitalu jada przez sondę, jest pod tlenem
proszę, nieskromnie, o modlitwę za nią i jej dzielnych rodziców, którym czasem brakuje sił i cierpliwości