Weekend już się kończy, właściwie już myślę o pracy.
W piątek, po robocie, pojechałam na zakupy. Zobowiązałam się, że upiekę tort na chrzciny Leonka i musiałam kupić brakujące składniki. Impreza była w domku. W sobotę pojechałam (mąż w pracy) na 13 do kościoła na chrzest. Zastanawiałam się czemu chrzest w sobotę, wiecie? Bo nie mają ślubu kościelnego. Później przyjęcie do samej nocy. Torcik był piękny. Tak minęła sobota.
Dziś byłam u mojego Doktora, nie było ludzi więc mogliśmy sobie pogadać na różne tematy niezwiązane z leczeniem. Mamy wspólny język, który się nazywa - motoryzacja:) Obaj, jak się okazało, uwielbiamy jednoślady.
Wiadomość najważniejszą zostawiłam na koniec:
pęcherzyki popękały!
Mam brać duphaston i dodatkowo to co biorę na stałe acard i kwas foliowy 15mg. I teraz moje ulubione słowo "czekamy"! Na nic nie liczę, w razie miesiączki mam brać Femarę od 3dc po 7dc.
Najważniejszy w każdym działaniu jest początek. (Platon)